Uwaga! Życie czasem kopie i to mocno!
RSS
niedziela, 20 lipca 2008
kulinarnie i nie tylko

Dziś, jak przystało na niedziellę, był "rodzinny" obiad. Ile ja się nagotowałam, ile napichciałam...

I wyszły ztego saj-gonki, oczywiście weget, z pysznym nadzieniem z soczewicy, marchewki, pora i pieczarek. Nie wiedziałam, że tak potrafię...

A na deser trafił mi się canon 450D.

wtorek, 15 lipca 2008
bye

Wszystko się kiedyś kończy. Ja już tych końców miałam w życiu trochę - tak myślę.

Nie ma się czego bać. Nic nie jest dane raz na zawsze.

sobota, 12 lipca 2008
nic

Jak coś się układa świetnie to inne sprawy się pi.....

Dostałam 6 propozycji pracy - od mniej zobowiązujących po bardziej konkretne. Być może jesienią się coś odmieni.

Poza tym dużo mam ostatnio spotkań z kobietami - ot, babskie wieczory przy pysznym winie do białego rana, albo rozmowy i cisza. Jest siła kobiet, jest. Potrafią być razem, wspierać się, albo po prostu pogadać z emocjami.

Nie lubie weekendów. 

Podobno nie mam nic do zaoferowania. że cooooo?

czwartek, 05 czerwca 2008
Dawno mnie nie było

Refleksji mam dużo... aż za dużo.

Zmiany? 

Cholera, jak każdy, tak i ja się ich boję. Obawy? Życie samo plecie różne scenariusze, jak mu pomóc? Czy w ogóle mu poóc? nie wiem, nie wiem, nie wiem...

poniedziałek, 07 kwietnia 2008
Spacerowo

Jak niedziela to oczywiście obowiązkowy spacer. I już tradycyjnie chyba z fotoaparatami...

Dziś ujawnił się niezidentyfikowany obiekt pływający.

 

poniedziałek, 31 marca 2008
jestszansa

Jest szansa na to, że ziści się moje marzenie o podróży życia... Muszę jakoś wywalczyć sobie urlop we wrześniu (i to nic, że w tym roku mam aż 36 dni urlopu czyli z jakieś 7 tygodni ale chcę wyjechać na 10 dni).

Odkurzyłam dziś rower. Chyba jutro (dziś) pojadę nim do pracy.

A poniżej wspomnienie z Rotterdamu...

czwartek, 20 marca 2008
Wolny Tybet

W takich dniach jak te ostatnie nie można zapomnieć o Tybecie, o wolności, o represjach które stosują Chińczycy.

Ja jednak jestem za bojkotem igrzysk.

Solidarni z Tybetem - w piątek (21 marca) o godz. 18.00 pod PAłacem Prezydenckim odbędzie się pokojowa demonstracja.
niedziela, 16 marca 2008
misz-masz

Z leczenia kręgosłupa na razie nici, bo żeby skorzystać z krioterapii w ramach ubezpieczenia musiałabym wyciąć z życia 2 tygodnie (czyli albo zwolnienie albo urlop). No, mogę jeszcze skorzystać z płatych zabiegów (450 zł) i nie jeżdzić na drugi koniec Wawy. Rozważę to...

Piątek miałam dla siebie. Pozałatwiałam parę spraw.

Teraz nadrabiam zaległości w czytaniu - gazeta, zwierciadło, wysokie obcasy, midrasz, tygodnik powszechny, polityka - niezły misz-masz.

Wczoraj wypełniłam pita... noooo, ten tego... wolę nie mówić co... 

poniedziałek, 03 marca 2008
kręgosłup nie tylko moralny

Spotkałam dziś kolejnego uważnego lekarza. Stwierdził, że moje styczniowe potworne bóle kręgosłupa to były korzonki i że trzeba wzmocnić mój kręgosłup (ciekawe czy moralny także). Dał mi zlecenie na krioterapię, po której mam być jak nowonarodzona. I to nic, że mam na te zabiegi jeździć na drugi koniec Warszawy... pewnie rano, bo po południu pracuję. Jak ja to przeżyję to będzie dobrze.

Poza tym nachodzi mnie refleksja... siedzę w pokoju,w którym stoi sobie anielski obraz po mojej babci, piję z cudownej, delikatnej szklaneczki także po niej, próbuję uzmysłowić sobie ciągłość pokoleń. Nawet pomimo tego, że się tego kogoś nie znało, ewentualnei tylko z opowieści. Moje dziecko, o ile będę go miało, też bęzie miało to samo... Ciągłość trwa.

sobota, 01 marca 2008
dziś
piątek, 22 lutego 2008
Strach Grossa
Zaczełam w końcu czytać ksiązkę Grossa. Jest poruszająca, w dużej mierze opiera się na relacjach świadków tamtych tragicznych wydarzeń. Niewątpliwie tak było. Zastanawia tylko dlaczego Gross ma za złe Polakom, że biernie przyglądali się jak są niszczeni Żydzi. Na prawdę nie ma się co dziwić. Altruistami nie byli, sami w swoim imieniu nie byli w stanie zawalczyć, więc czego oczekiwać? Nie dziwi, że można mieć za złe, że niektórzy Polacy byli świaniami, sprzedawali, zażynali. Ale czemu akurat mieć im za złe, że siedzieli cicho, gdy zastraszenie sięgało zenitu??? To właśnie był strach, ten poslki strach...
czwartek, 14 lutego 2008
rtg, obnażenie, siostra zakonna

Byłam dziś na RTG kręgosłupa. I nie wiedzieć czemu trafiłam do przychodni, w której śmierdziało szaletem (chyba tylko dlatego, że było to w ramach publicznej służby zdrowia!). Potem zauważyłam, że w tej nawet dużej przychodni oprócz mnie są sami dziadkowie i babcie i ludzie z wyglądu o niskim statusie materialnym - no, bo kto leczy się dziś w publicznej służbie zdrowia??? A na końcu okazało się, że prześwietlał mnie chlopak młodszy ode mnie. Hmmm... a ja gnałam na ten stół rentgenowski taka obnażona.  Asystowała mu siostra zakonna, która tam pracuje. Ciekawe czy zdziwiły ją moje tatuaże na plecach? 

Brzmi to jak z jakiegoś snu... 

wtorek, 12 lutego 2008
Tak po prostu

Oj... tam...

nie chce mi się gadać, tak po prostu. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15